07.01.2005

Dzien Max-hardcore

Posted in at 1:22 by kowal

Rano wstalem na 9 na wyklad… Ide sobie na zajecia, wchodze do sali, gostek wchodzi 9:15 i mowi

“Nie ma dzialajcego mikrofonu, wiec wyklad w dniu dziesjszym sie odedzie”

WRRR – wstalem w strodku nocy (8:05) zeby dotrzec…

Pozniej mialem jechac do domu (wrocek->czestochow) dzis 19oo z kumplem wypasiona skoda rapid… Umowilismy sie na grunwaldzie 19:15… 19:15 dzwoni do mnie ze mu… odpadlo koło….
super – ja musze byc jutro (piatek) w urzedzie skarbowym… To nic… ide z kolezanka na PKS…
Przed dobrodzieniem TIR zbyt wczesnie zaczol skrecac przy wyjezdzie z parkignu i naczepa wpadla jedna osia do rowu… Ok kierowca przytomny, wsteczny i objazd parkingiem
Jedziemy jedziemy… i w herbach przy yawalu czyje ze cos autobus bokiem leci, patrze do przodu a tam znak JE.B w przednia szybe… i dziura wielkosci pilczki pimpongowej… Od slupa energetycznego moze ze 30cm go dzielilo… JAko ze bylo to 30km do cz-wy kierowca ruszyl w strone miasta… Dojechalem… Kierowca – 3h czekania na drugi autokar, dobrze ze ja wysiadam…
Dzwonie po taryfe… Taryfiarz przyjechal… I znow slisko masakrycznie i znow poslig i lecimy na przeciwny pas – masakra… Ide spac…



1 Comment »

  1. Lesio said,

    January 7, 2005 at 1:29

    harkor never die! :>

Leave a Comment