31.08.2006
Rozjazdy…
Zawsze byłem zalatany, ale ostanio to przechodze samego siebie…
W poniedziałek wróciłem z małego rekonesansu w Kępnie i w nocy z wtorku na srode pojechalem do Warszawy zawiesc rodzicow na lotnisko… A że brat A. pomieszkuje w Warszawie to go odwiedziłem… No to po drodze kupiłem 0.7 i wyl±dowała w zamrażalniku… Odpalil¶my j± koło 17
poĽniej poszli¶my jeszcze po połówke… No ale Ali kupil 0.7… No i tak jako¶ wyszło ze w lodówce rano została końcówka
Dzi¶ juz do Częstochowy wracam, a w sobotę rano znów wyjazd – tym razem do Katowic