27.11.2006
Telefon…
Dzwoni telefon… Patrze dzwoni Dagi… Odbieram:
“kowaaall… tragedia… ratuj…”
takim tonem, że myślę sobie, iż coś się stało poważnego… kurde… zejdę zaraz na zawał… słucham dalej:
“poczta na onecie nie działa, miała działać o 17:25 a ja tam mam na moją sobotnią obronę materiały”
DG powiedziała to takim tonem, że naprawdę idę się uspokoić… Jakąś meliskę sobie zaparzyć albo co…
Lesio said,
November 27, 2006 at 20:39
50 se walnij,co sie bedziesz rozdrabniac
kowal said,
November 27, 2006 at 21:08
after you ;]
Lesio said,
November 28, 2006 at 18:29
oka, w weekend pyjemy