29.11.2005
Wysłane do kategorii o 16:44 przez kowal
Nie dawno pisałem, iż m.in mam promotora (tutaj) – no więc dziś w tej sprawie poszedłem z Miszą do doktora do Centrum Kształcenia Ustawicznego ul. Szymanowskiego – ktoś wiedział, że polibuda ma budynek S-2?
Wiemy co od nas oczekują… Siadamy do pisania bo jest o co walczyc poźniej – kolejne cztery projekty do zrealizownia dla CKU, szansa na publikacje naukową i konferencję
duża szansa na doktorat…. Jest … super pozytywnie…
Mam humor … idealny…
A do tego kupiłem sobie na allegro nowego laptopa: HP NX6110 Centrino 1.6, 512MB, 60GB, WiFi,BlueTooth, DVDRW – mam nadzieje ze nie bedzie problemow jak z ta Actina ….
Wczoraj na obiad robilismy frytyki w duuuzej ilosci… jak to bylo? Poszedlem do Devi oddac jej kase, no a ze nie bylo jej a byl tylko Jusiak to siadlem zeby na Devi poczekac… Jusiak ustawil sobie opis na gadu ze jestem u nich… No to patrzymy Wolfik sie odezwal… Napisal ze robia frytki i zebym kupil ziemniaki, olej i do nich
No to poszlismy z Jusiakiem – kupilem 6kg ziemniakow
obralismy kolektywnie i odbylo sie kolektywne smazenie
Frytkowanie skoczylo sie o 20
Natomiast dzis na obiad zalapalem sie u Oli i Miszy – musialem popsuc miszy troche kompa za to
tzn odpalic pingwinka do konca
Permalink
27.11.2005
Wysłane do kategorii o 23:39 przez kowal
Wczorajszy dzień miał dość intensywny przebieg, rano pobudka 5:45 dzwonie po Pitera bo miał po mnie przyjechać i zebrać do Czukczaka. O 6:30 dzwoni Pit, że mu padlina nie odpaliła (byliśmy umównieni 6:20 że będę czekał na BP na Hallera) i że Czukczu ze Sterciem przyjadą po mnie, wymarzłem się trochę na tym BP, ale w końcu pojechaliśmy… Wybiła 7 i udaliśmy się w kierunku Zabrza…
Od Świętej Anny zaczęła się masakra na drodze – mgły, ślisko, śnieg… Ale szczęsliwie dojechaliśmy…
Dużo ludzi było na pogrzebie… Najgrosze, iż Wojtek (Jef) osierocił 2 miesięczną córke…. Oliwka nie pozna ojca… A jego żona została wdową w wieku 21 lat…
Wróciliśmy do Wrocławia i zaczęła się przyjemniejsza część dnia – ANDRZEJKI (było tak)
Było SUPER
– tak się dawno nie bawiłem 
Impreza była dość duża, tradycyjnie w kuchni
(a jak! – tam są najlepsze imprezy zawsze
)
Było lanie wosku przez klucz (klucz papierowy wykonała firma – Wolfik & Wolfik – Robótki Ręczne sp. z o.o.) – mnie wyszło nie-wiem-co ale hitem sezonu została wróżba dla Jankesa i Wolfika:
Jankes będzie w ciąży w Wolfikiem i urodzi im się murzyńskie dziecko
Poźniej było jeszcze wróżenie z butów – tak nam sie spodobało dostawianie butów, iż wężyk doszedł z mieszkania do parteru
tą konkurencje wygrał…. Variat nie biorący udziału w tej konkurencji
(Devi operowała jego butem
)
Po imprezie zostałem brutalnie obudzony przez Jusiaka o godzinie 12 jak wróciła z zakupów – dziwnie sie poczułem jak wcześniej sie przebudziłem po coś do picia a w pokoju było pusto – obie właścicielki gdzieś wyparowały 
Okazało się, iz Wolfik z Jusiakiem naprawiał świat do 9 rano a poźniej Jusiak z koleżanką poszły na zakupy na Świebodzki i na pl. Zielińskiego… Poźniej jeszcze poszliśmy do akademika zobaczyć jak Devi z Variatem żyją po imprezie no i w taki sposób o 13:50 wróciłem do domu 
Co się działo poźniej – w nastpęnym wpisie
Permalink
23.11.2005
Wysłane do kategorii o 2:33 przez kowal
Heh.. a to był taki dobry tydzień…
Wczoraj akcja z promotorem… Dziś spontaniczna imprezka u Wolfika, Jankesa i sexy lokatorek na której AnTi powiedział Jankesowi:
“nie będę dawać Ci do buzi” (chodziło o fajkę – jakby kto pytał)
było super… impreza w kuchni
…
Przychodzę do domu i patrzę info od GT
GT (22-11-2005 20:58)
jef nie zyje
Następne okienko i:
PeNy 0:37:20
cz kowal
PeNy 0:37:27
jestes tam…
PeNy 0:37:45
kilka chwil temu dowiedzialem sie ze jef nie zyje
myślałem, iz chłopaki jaja sobie robą… ale prima aprilis daleko…
Strona http://policja.katowice.pl brutalnie sprowadziła mnie na ziemię:
Do kolejnego wypadku doszło około 14.40 w Zabrzu na DK-88. Kierujący samochodem marki Polonez podczas wyprzedzania wpadł w poślizg i doprowadził do czołowego zderzenia z samochodem marki Mitshubishi. W wyniku odniesionych obrażeń 22-letni kierowca Poloneza zmarł po przewiezieniu do szpitala.
Jef zostawil żonę i małe dziecko…
Śpieszmy się kochać ludzi… Tak szybko odchodzą…
Lada moment minie 5 lat jak Asia zgnineła w wypadku samochodowym…
Permalink
22.11.2005
Wysłane do kategorii o 19:33 przez kowal
Szczęśliwi czasu nie liczą – przypomniał sobie stare porzekadło. – Coś w tym musi być, skoro już dawniej tak mówiono. Ale ja ujołbym to inaczej: szczęśliwi którzy nie muszą liczyć czasu…
[...]
Czyż bowiem tak trudno dociec oczywistej prawdy, którą on, Sneer, wykoncypował dawno temu, jeszcze jako student: przecież czas to poprostu życie. Życie jest skończonym kawałkiem czasu, który został ci podarowany jak czysta kartka do pokolorowania, zabazgrania albo zmięcienia i wyrzucenia do koszta na śmieci. Czas to życie. A życie jest dla ludzkiej jednostki wartością tak cenną i unikalną, że głupotą byłoby przeliczanie go na jakiekolwiek inne dobra dobra materialne.
Skoro zaś oba te pojęcia – czas i życie – sprzężone są tak nierozerwalnie, że w skali jednego ludzkiego bytu oznaczają wręcz to samo, wynika stad, iż “wolny czas” oznacza “wolne życie”.
Wolny czas to ten, którym możemy dysponować wedle własnego uznania. Największym bogactwem człowieka jest czas, który pozostaje z życia po odliczeniu wszystkich godzin wypełnionych obowiązkami wobec społeczeństwa i koniecznymi staraniami o zapewnienie sobie możliwości instnienia
Janusz A. Zajdel “Limes Inferior”
wydawnictwo Iskry 1982, str. 8
Permalink
Wysłane do kategorii o 11:23 przez kowal
Wczoraj rano miałem iść na seminarake z ZSZ (Zintegrowane Systemy Zarządzania) no ale że kolejna częściowo zarwana nocka była nie byłem w stanie wstać…
Wstałem koło 10, jade na PWr robić MOiZ (Metody Organizacji i Zarządzania), wsiadam w “5″… Nie zauważyłem zmiany trasy, a że czytałem książkę to jakoś się tak zagapiłem i znalazłem się na Kościuszki… Więc z buta na polibudę…
W tym czasie dzwoni do mnie Misza, iż koleś z ZSZ ma do nas sprawę, żeby napisać system ankietowania via internet… No spoko to spotkamy się w A1…
Dzwonię do chlopaków, co z MOiZ’em a oni – “dziś nam nie pasuje” – qfa specjalnie po to na PWr przyjeżdzałem… No nic… Idziemy z Miszą pogadać z doktorkiem od ZSZ…
Luźna rozmowa, co by chciał, jakby to miało wyglądać i tak od słowa do słowa wyszło z tego, iż będzie to podbudowa pod pracę magisterską i jeśli bym chciał to na podstawie tego co napiszemy mogę pisać pracę 
Jest mi to bardzo na rękę, ponieważ odpada mi szukanie promotora i tematu pracy, a zastanawiałem się, czy nie pisać “magazyniera” u tego doktora
Do tego w niedziele wieczorem Basia z Tomkiem poprosili mnie o świadkowanie na ich cywilnym
– pytanie czy się zgodze było w zasadzie retoryczne
– narazie cywilny, a kościelny koło wakacji 2007
Permalink
19.11.2005
Wysłane do kategorii , o 23:24 przez kowal
Heh… dzisiejszy dzień sponsoruje… diabełek…
system na hal9000.inds.pl z Debiana Etch został zmieniony na FreeBSD 6.0…
Trzeba będzie się trochu poduczyć jeszcze o tym systemie
A teraz znikam do oglądania filmu na ścianie u Sznurka… Pieq załatwił projektor mulitmedialny i idzimy oglądać film… Bo w zasadzie zadłem sobie dziś zasadznicze pytanie:
Impreza w pracy, czy praca na imprezie?
ciężkie jest życie admina…
Permalink
Wysłane do kategorii o 3:08 przez kowal
Heh.. dotarłem dziś do serwerowni na wymiane sprzętu… miało być tak pięknie… P IV 3.0HT 64bit… 2GB RAM, etc…
Zaczynamy składać do kupy sprzęt (tzn Lesio składa, a reszta się przygląda
) i co się okazuje:
- płyta ma miejsce tylko na 2 kości DDR a nie 4… więc 2GB ram nie będzie….
- płyta ma DWA wejscia na grafike, niestety tylko PCI-Express…
- płyta ma tylko trzy sloty PCI – a jako, że jedną zajmuje już grafika to mamy do dyspozycji tylko dwa
+ do tego jeszcze z niewiadomych przyczyn nie chciał się skompilować kernel i właśnie walczę z tym ustrojstwem dalej… Cóż… chyba sobie pojechałem do Łodzi…. Już po 3 a ja jeszcze w polu…
Update -3:19
ide spac… mam dosc… nie jade do Łodzi… praca kilka godzin na monitorze 14″ mono z odswierzaniem 60Hz daje popalić oczom… musze odpoczac…
Permalink
16.11.2005
Wysłane do kategorii , o 21:59 przez kowal
Niby ten blog jest o “Zakręconym życiu admina k.”, ale ów admin miał super rozmowe z jednym ze swoich kolegów.
Peter zajmuje się układaniem wykładzin podłogowych w dużych firmach… To co mu się przydażyło ostanio nadaje się na dobrą komedię…
Akt I. Kurtyna!
uwaga – dłuuugie, ale warto 
(kliknij w napis “Czytaj dalszą część tego wpisu » poniżej”)
Czytaj dalszą część tego wpisu »
Permalink
15.11.2005
Wysłane do kategorii o 9:56 przez kowal
Heh… Jakoś się tak złożyło że nie miałem nastroju uzupełniać blog’a …
Ale teraz nadrabiam zaległości
Zawody zakończone – zajeliśmy miejsce trzecie (od końca)
aparat przeżył lądowanie (acz się lekko uszkodził, ale juz wszystko działa) – było fajnie
Pół soboty spędziliśmy na szukaniu warsztatu który wymieni łożyska w kołach w przyczepie… Ale w końcu się udało…
Co innego się działo? W czasie tych zawodów postarzałem się o rok… 23 na karku… Normalni ludzie takiego wieku nie dożywają
Edit
Zdjęcia
Permalink
« Poprzednie wpisy Next Page » Next Page »