30.03.2006
Ufff
Wtargałem po schodach maszyne o ktorej pisalem nizej… Ledwo zyje
Ciężkie jest życie admina….
Heh… Moja rozmowa z klientem:
kowal 10:14:40
Czesc,
Z ciekawosci +- ile ten serwer wazy? czy go sam do siebie do domu wniose?
Maciek 10:16:41
Zaraz zważę. Jak coś to Ci pomogę.
Maciek 10:17:53
Waży 40,5 kg.
kowal 10:18:00
ło kuźwa
Maciek 10:18:12
![]()
![]()
![]()
No niezła krowa… Ale jakoś się to wniesie
PS Nawiązując do wpisu poniżej… Przez to, że zostałem rozbudzony gdzieś do 2 nie mogłęm spać
Sen… Szczególnie nieprzerwany sen, to rzecz wysoce porządana… Położyłem się na moment i… przysneło mi się… O 21:30 obudziły mnie cztery telefony pod rząd, a poźniej sms…
Czy ja kiedyś nauczę się wyłączać telefony jak idę spać?
EDIT 21:58
Piąty telefon właśnie dzwonił… A palm ma tak głośną vibre, że nawet to mnie obudziło…
Heh… Po około 1.5 miesiąca skończyłem książkę jak w tytule posta…
Szczerze? Według mnie nic specjalnego… Ale wiem, ja jestem inny….
W sobotę odbyła się parapetówka na lepiance o Wolfika… Było koło 27-30 osób
Dużo, ale rekordy z imprezy u Lenki i Wila (36 osób na 2 pokojach z kuchnią), albo z pewnej imprezy u admina B (koło 16 osób w pokoju 2×2m
) są nadal nie pobite
Z ludzi spoza towarzystwa był Sznurek (Paulina jakby kto pytał), Ali, Psikuta i …. Stasio Podróżnik (przez wieeelu na Usenecie nazwany Trollem
)…
Impreza skończyła się koło 4 bo jak to Ali powiedział:
kowal! wziołeś mnie na impreze na której wódki brakło
![]()
i koło 5 byliśmy u Jankesa… Nawet w połowie drogi złapaliśmy dzienny tramwaj
(Jankes tego nie pamięta)
Faaaaajnie było
Wolfik, kiedy replay?
Heh… Admin w pewnej instytucji mającej sline powiązaniania z PWr miał założyć konto dla wrzucenia projektu mojego i Miszy… Konto na serwerze… Dostęp do PHP, bazy danych… No i pan admin przyszedł… Powiedział, że jest konto założone tylko:
on nie zna hasła do serwera
AAAAAA… ludzie – jak ktoś mi powie jeszcze coś na mnie to pogryze
Jak to dobrze mieć młodsze rodzeństwo… Właśnie dostałem sms’a o takiej treści:
“Możesz mi pożyczyć 10zł? Bo nie mam za co do domu wrócić
Jak coś zrób mi przelew”
nie pierwszy raz mu się coś takiego zdaża
Z okazji takiej, że mój windows odmówił praktycznie współpracy, w sobotę zafundowałem mu mały reinstall… No i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie miejsce w którym ten reinstall trwal…
Instalke odpaliłem przy wjeździe do…. myjni samochodowej w dyliżansie Jankesa… Zanim Sznurek, Ali i Psikuta do nas dojechali, to windows juz stał
Wczoraj koło 11 dzwoni do mnie Jankes, żebym do nich ruszał moje szanowne cztery litery bo trzeba na zakupy do Korony jechać, a oni z Ola dość poźno skończyli się lansować
Więc pojechałem do nich, wsiedliśmy w dyliżans (zostałem tymczasowym woźnicą) i heja na Koronę… Dotarliśmy do Korony i Jankes z Olą tekst, że może byśmy pojechali do Sobótki na Ślężę… Czemu nie?
Więc tak jak staliśmy to pojechaliśmy
Z racji tego, iż ubrani byliśmy dość letnio nie udało nam się zdobyć do końca szczytu
No ale był jeden plus – zjedliśmy obiad… Zestaw obiadowy za 15pln składający się z …. dwóch
kotletów schabowych… Pycha było
Moja dzisiejsza rozmowa z promotorem:
AW: Panie Marcinie, może chce Pan iść na spotkanie z dyrektorem QAD z USA?
MK: Nie za bardzo się orientuję w tym temacie
AW: No, jakby Pan chodził do mnie na labolatorium to by się Pan orientował
włącza się mój inny prowadzący
AG: A. nie przejmuj się, on do mnie na labolatorium też nie chodzi…
AW: on ma z nami za dobrze![]()
Co ja na to poradze, że tak jest