24.12.2006
Jaki to świat mały…
Jakoś tak się składa, że nie mogę się z chłopakami na piwo we Wrocku zgadać… No i nareszcie udało mi się z Jankesem (tzn, on jeszcze o tym nie wie
) zgadać, że idziemy na piwo w … Kępnie
Ciężkie jest życie admina….
Jakoś tak się składa, że nie mogę się z chłopakami na piwo we Wrocku zgadać… No i nareszcie udało mi się z Jankesem (tzn, on jeszcze o tym nie wie
) zgadać, że idziemy na piwo w … Kępnie
Dzisiaj w mojej skrzynce znalazłem maila o następującej treści:
Witam,
Czy mogę poprosić o zmianę drugiego adresu MAC jaki jest przypisany do mojego mieszkania ?
IP: xxx.xxx.xxx.xxx
komp1: xx-xx-xx-xx-xx-xx (nazwa yyyy2)
komp2: wi fi xx-xx-xx-xx-xx-xx (nazwa yyyy)po prostu chciałem sobie zrobić w domu wi fi , żeby pędzić jakoś święta w jednym pokoju z rodzicami a nie w osobnym gdzie stoi komp.
kolo mnie rozwalił
Dzisiaj przez przypadek położyłem całą sieć w moim instytucie… Przez małe niedoczytanie dokumentacji podniosłem przez przypadek na interface zewnętrznym FortiGate’a całą pulę adresów IP instytutowych
Ciekawie było
Heh… Ewa kupiła sobie do kancelarii Lex’a (ponad 4k pln/rok
) i chciała, aby jej go zainstalować w domu… No to pojechałem do niej…
Odpalam instalatora na jej wiekowym sprzęcie (celeron 500, 64mb ram, 9gb hdd) i… czapka – krzaczy się….
Ewa wpadła na pomysł… A może kupię sobie laptopa? (sobota, godzina 14:40) przejrzałem trochę allegro, i stwierdziłem ze do 2.5k pln brutto kupi się coś rozsądnego tylko i wyłącznie z Fujitsu-Siemens… Znalazłem takiego Celerona 1.4/512ram/60hdd za 2200 bez systemu…
Ewa mówi, że podjedźmy do Media może tam się coś trafi – idziemy wzdłuż półki z laptopami w pewnym miejscu stoi gdzieś 10 osób i debatuje nad jednym z laptopów. Nie chcieliśmy się wpychać więc poszliśmy dalej – nie było rewelacji. W związku z tym postanowiłem się wepchnąć między tych ludzi
Patrzę a tam stoi Fujitsu Siemens Celeron 1.6, 1GB RAM, 80HDD, WiFi, 15.4″, DVD+RW, XP Home za 2699… Mówię Ewie, że ten ma rozsądne parametry i jej wystarczy, ona na to
wśród ludzi debatujących nad zakupem laptopa nastąpiła “mała” konsternacja, ktoś skomentował
“to się nazywa szybki zakup”
i ten ktoś miał rację – od wejścia do sklepu do wyjścia z laptopem nie minęło więcej jak 10 minut
Okazało się, iż ten właśnie laptop był w promocji w gazetce
I cena była mocno atrakcyjna
Odnośnie skrzypiącego krzesła o którym pisałem (tutaj) informuję, iż już nie skrzypi
Okazało się, że się porozkręcało trochę, po dokręcałem wszystkie śruby i już nie skrzypi
Wczoraj zostałem Beta Testerem AutoMapy 4.0Beta2. W porównaniu do AM 3.9.3 4.0 chodzi znacznie szybciej, nie ma wkurzającego powitania przy uruchamianiu:
“Witamy w programie nawigacyjnym automapa. Program gotowy do pracy”
Na razie ustawiłem sobie głos Krzysztofa Hołowczyca, ale może wrócę do Jolanty?
Dziś pierwsze bojowe testy – jazda do Częstochowy – miejmy nadzieję, że znajdę dużo błędów, bo dla top-zgłaszających darmowe licencje na AM 4.0 są
PS coś mi się winda posypała – po podłączeniu palma do USB rozłącza mnie w WiFi, i tylko restart pomaga…
Robiłem porządki z kablami bo miałem straaaszną plątaninę…
kowal 17:54:50
swiateczne porzadki mnie naszly
kowal 17:54:53
cos ze mna nie tak
Ola 17:55:43
taaa… jak się nazywają świąteczne porządki w/g admina?
Ola 17:55:51
kable posprzątałem
Ola 17:56:03
W ogóle to mój fotelik zaczął skrzypieć
A ma dopiero rok
Hmm… Zastanawiam się, jak to się stało, że dwie osoby złożyły mi dziś życzenia urodzinowe…
Najpierw Repek, a później marTyyy… O czymś nie wiem? Maaaamo!! Kiedy ja się w końcu urodziłem?
12.11 czy 12.12? Bo całe 24 lata byłem przekonany, że 12.11…
Parę dni temu zakupiłem sobie nowy “gadżet” – router Linksys WRT54GL – dzięki temu mogę w domu podłączyć do Internetu wszystkie moje “zabawki” a więc:
Dotychczas była to straszna prowizorka i jedna wielka plątanina kabli.
Dodam tylko, że router na fabrycznym oprogramowaniu chodził tylko tyle, ile potrzeba na wgranie oprogramowania alternatywnego. Dlaczego oprogramowanie alternatywne?
Tysiąc razy lepsze jeśli chodzi o funkcjonalność – jest tam nawet normalny linux
I do tego mam WiFi w trybie G (54mbit) a nie B (11mbit).
Odnośnie samych gadżetów Peter podesłał mi linka:
Gadżeciarze nie odpuszczają żadnej modnej zabawce. Są w stanie wydać na nią bardzo dużą sumę pieniędzy. Twierdzą, że nie są uzależnieni. Ale czy na pewno?
– Pamiętam pewien gadżet, na wspomnienie którego do dzisiaj łezka kręci się w oku. Marzenie chyba wszystkich uczennic w podstawówce: 20-kolorowy długopis… To było to! Niewygodny, w zasadzie nawet niepraktyczny. Często się psuł, zacinał, ale posiadanie go było wtedy sprawą priorytetową – opowiada Patrycja, która dziś przyznaje, że zwariowała na punkcie gadżetów.
Gadżeciarze przyznają, że kupują dla przyjemności. Zawsze swojej, nigdy czyjejś. Nowa zabawka ma umilać życie. Kupują najnowsze odtwarzacze mp3, telefony komórkowe, aparaty, komputery czy nawet samochody. I nieraz te właśnie gadżety lądują w ”przechowalni rzeczy nieużywanych”. Bo przyjemność czerpią często z samego kupowania i posiadania, a nie użytkowania. Psycholog społeczny Izabela Kielczyk mówi: – Takimi osobami często kieruje silna potrzeba ”muszę to mieć” – ”muszę mieć nowy aparat, zegarek, komórkę itd.”. Dodaje, że często usprawiedliwiają oni swe zakupy: ”ach, to tylko zegarek”, ”tak, kupiłem nowy, bo ten stary źle chodził”.
I tak to też tłumaczy 23-letnia Marta: – Wydaję na gadżety trochę pieniędzy. Nigdy jednak nie kupuję tego, co nie jest mi potrzebne. Ostatnio zaopatrzyłam się w odtwarzacz mp4. Miałam mp3, ale ten jest lepszy. Pytam, w czym jest lepszy, jakie ma dodatkowe funkcje . - Jest mniejszy. No i jest mp4, czyli to już nowa generacja. Jest ogólnie nowocześniejszy. I to się liczy. Nie znam się na tych elektronicznych szczegółach, ale czy to ważne? – odpowiada Marta. Przyznaje, że to już trzeci odtwarzacz, który sprawiła sobie w ciągu roku. Dlaczego? – Bo muszę mieć najnowocześniejszy sprzęt. I tyle – mówi.
Spełnienie potrzeb Chęć posiadania nowego modelu jakiejś zabawki to nie jedyny motyw, którym kierują się gadżeciarze. Patrycja przyznaje: – Kupuję dla własnej przyjemności, ale czasem dla żartu. 26-letni Patryk, z wykształcenia informatyk, mówi z kolei: – Nie ukrywam, że pociągająca jest oryginalność nowych gadżetów, czyli fakt, że mało kto je ma. I tak oto miłośnicy nowinek są w stanie sprowadzać je nawet z zagranicy. Jednogłośnie przyznają, że regularnie przeglądają gazety i portale, gdzie mogą znaleźć informacje o nowinkach technicznych, modnych rekwizytach. Często też odwiedzają sklepy, przeszukują oferty i fora internetowe, podpytują znajomych.
Izabela Kielczyk tłumaczy, że w przypadku miłośników nowinek sprawa wcale nie jest prosta: – Często kolejna komórka, aparat czy zegarek to kolejny niepotrzebny rekwizyt na szafce obok innych podobnych. Dzięki kolejnej komórce chcemy poczuć się wyjątkowi, przeżyć chwilę ekscytacji nowym nabytkiem. Chcemy usłyszeć słowa zachwytu, podziwu od innych ludzi. Nowy gadżet spełnia więc funkcje psychologiczne. Osoby ulęgające gadżetomanii kupują rzeczy, dzięki którym realizują potrzebę bycia oryginalnym, bycia w centrum uwagi, uzyskania aprobaty ze strony innych, podniesienia poczucia własnej wartości. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie każdy, kto pasjonuje się nowinkami technicznymi, jest gadżetomanem. Tego najprościej da się zdefiniować jako osobę, która nowinkami zachwyca się nadmiernie.
Zdaniem psychologa tu właśnie pojawia się problem, który jest poważniejszy, niż wygląda na pierwszy rzut oka. – Uzależnienie to nabyta, silna potrzeba stałego wykonywania jakiejś czynności. Kiedy kupujemy kolejny gadżet nie dlatego, że chcemy, tylko dlatego, że musimy, to sygnał, że wpadliśmy w szpony uzależnienia – gadżetomanii – mówi Kielczyk. A jak wiadomo, uzależnieni rzadko przyznają się do swej przypadłości. Patryk stwierdza, że na nowe gadżety komputerowe, komórki i drobną elektronikę wydaje pieniądze zawsze, kiedy je ma. Mimo to śmieje się, kiedy pytam, czy jest uzależniony. Patrycja mówi: – Kupuję wtedy, kiedy coś mi się spodoba. Dopiero później dodaje, że zwraca również uwagę na cenę. Marta z kolei stwierdza: – Uzależnionym to można być od alkoholu. Co z tego, że w ciągu ostatniego miesiąca wydałam 3000 złotych na odtwarzacz, komórkę i kilka drobniejszych rzeczy. Nie robię nikomu krzywdy. Badania zdają się jednak potwierdzać tezę, że coraz więcej użytkowników elektronicznych zabawek popada w uzależnienie.
TDK Recording Media Europe przeprowadziło badania dotyczące wpływu gadżetów na styl życia. Wyniki wskazują, że Europejczycy są uzależnieni od gadżetów i nowych technologii. Prawie 20% stwierdziło, że dla gadżetów mogłoby zrezygnować z zakupu płyt lub kosmetyków do makijażu, 14% z wieczornych wyjść, a 6% – z wyjazdu na wakacje. Co trzeci wolałby spędzić wieczór w domu, bawiąc się swoim nowym gadżetem, niż spotkać się ze znajomymi. We wnioskach z badań pojawiają się również stwierdzenia: Jeden na dziesięciu mieszkańców naszego kontynentu przyznał, że mógłby symulować chorobę tylko po to, żeby nie iść do pracy i zostać ze swoją nową ”zabawką”. Europejczycy przy zakupie nie kierują się funkcjonalnością urządzenia czy racjonalną potrzebą posiadania. Aż jedna czwarta kupuje pod wpływem impulsu i dla uczucia euforii z posiadania nowej rzeczy lub po to, żeby zaimponować przyjaciołom.
Najdziwniejsze może wydawać się to, że gadżetomani to ludzie, którym nowa zabawka szybko się nudzi. Wspomniane wyżej badania dowodzą, że aż 12% przebadanych Europejczyków jest rozczarowanych swym zakupem po bardzo krótkim czasie. Niekiedy zadziwiająco krótkim. – Czasem nowy gadżet nudzi mi się na tyle szybko, że nie zdążę go kupić. I to jest pozytywna strona mojej pasji – śmieje się Patryk. Psycholog ma jednak inne zdanie na ten temat: – Wzrost tolerancji na działanie gadżetu to obniżenie efektu przyjemności, której on dostarcza, czyli kolejny gadżet już tak mnie nie cieszy, więc potrzebny mi kolejny, lepszy, nowszy, droższy. A to zawsze wiąże się z następnym wydatkiem, czasem poświęconym na poszukiwania, i z wyrzeczeniami.
Mimo to gadżeciarstwo samo w sobie nie nudzi się nigdy. Nowa zabawka jest bowiem tak samo fascynująca jak jej poszukiwanie. Może nawet to drugie bardziej. Co więcej, łatwo zarazić tym innych. Patrycja przyznaje, że gadżetomanii uległ jej mąż, a nawet kilkuletni syn. – Fascynują go absolutnie wszystkie dziecięce nowości na rynku. Począwszy od breloczków w różnym kształcie, świecących kolorami latarek, znaczków, postaci z bajek, a skończywszy na technicznych nowościach – opowiada Patrycja. Jedynym sposobem, aby uwolnić się od gadżetomanii, jest własna wola. Ta sama, która odgrywa zasadniczą rolę w przypadku wszystkich innych uzależnień. Rzadko jednak można się spotkać z samowyleczeniem. Wtedy niezbędna jest pomoc specjalisty, który pokaże nam, że na świecie są inne rzeczy niż najnowszy model iPoda.
czy jestem tego typu gadżeciarzem? Nie wiem – wydaje mi się, że nie.